Gdy we wrześniu Google mocno utrudnił działanie narzędzi SEO, usuwając parametr num=100, spadek liczby wyświetleń w GSC (przy jednoczesnym wzroście średniej pozycji i utrzymaniu kliknięć) był na tyle znaczący, że jedynym sensownym wyjaśnieniem pozostało przyjęcie, że za dużą część wyświetleń odpowiadały właśnie boty. Nie oznacza to jednak, że teraz wszystko się zgadza i jest cacy. Bardzo łatwo zobaczyć to na dwóch mini-kejsach.
Nietypowy wzrost widoczności w Search Console
Metehan Yesilyurt opublikował artykuł analizujący badania akademickie nad recency bias w ChatGPT. Po publikacji zaobserwował niestandardowy wzrost wyświetleń w Google Search Console dla wybranych zapytań. Pierwotnie wyglądało to na typowy wzrost skuteczności contentu. To zjawisko, które łatwo zaobserwować na przykład w momencie, gdy artykuł wpadnie do bloczka z Top Stories dla mocno trendującej frazy wpisywanej w Google przez setki tysięcy ludzi.
Według Yesilyurta, wiele zapytań pojawiających się w Search Console nie było jednak typowymi wyszukiwaniami ludzkimi. Zamiast tego przypominały sposób, w jaki duże modele językowe eksplorują tematy, weryfikują informacje lub szukają świeżych źródeł. Wzorce były powtarzalne i skupione wokół wąskich tematów związanych z AI. Bloger zidentyfikował charakterystyczne cechy zapytań, które jego zdaniem pochodzą od systemów AI:
- Wysokie skupienie na konkretnym temacie.
- Częstotliwość powtórzeń znacznie wyższa niż w standardowych wyszukiwaniach.
- Semantyczne dopasowanie do aktualnych dyskusji o AI zamiast klasycznych zachowań słów kluczowych.
Dodatkowo dorzuciłbym do tego pochodzenie wyświetleń, jakie było widoczne na opublikowanym przez niego screenie: 125k wyświetleń miało wskazane jako urządzenie „Desktop”, podczas gdy zaledwie 62 (nie tysiące, po prostu sześćdziesiąt dwa) „Mobile”. No i straszliwie dużą liczbę wariantów czegoś, co wygląda jak parametr odpowiadający za weryfikację świeżości treści:

Dziwny wzrost wyświetleń w GSC odnotowałem również na swoim blogu
Dopóki nie przeczytałem wpisu Metehana, jedną z dziwnostek z GSC swojego bloga przyjmowałem ze wzruszeniem ramion. Ot, jedna z wielu anomalii, jakie zdarza się odnotowywać w tej usłudze. Po lekturze wspomnianego artykułu postanowiłem jednak przyjrzeć się nietypowemu peakowi bliżej. Z pewnością jego powodem nie było wpisanie się w schemat związany z „recency” ani inne podobne parametry, bo mamy do czynienia z frazą wyglądającą znacznie bardziej naturalnie:

Bardziej naturalny był rozkład urządzeń (po połowie Mobile i Desktop), ale wybitnie dziwne jest pochodzenie tych wyświetleń. Podczas gdy dla wszystkich pozostałych zapytań z tego samego okresu 93% miało zidentyfikowany kraj jako Polska, w tym przypadku miażdżąca większość pochodziła z USA:

Instynktownie odrzucam w tym przypadku możliwość przetłumaczenia artykułu w SERP-ach i pokazywania go szerzej. Sama podstrona nie jest poświęcona składaniu zamówienia na Ahrefs (to ogólny opis narzędzi SEO, z których korzystam), a i trudno mi uwierzyć, aby w ciągu kilku dni zbierania tej widoczności kilkanaście tysięcy ludzi w USA przeklikiwało się na piątą stronę wyników wyszukiwania (średnia pozycja to 40,6).
Ostatecznie najbardziej prawdopodobne wydają mi się dwa wytłumaczenia:
- to zwykła anomalia w danych (czemu nie, takie rzeczy się zdarzają i nie wszystko na świecie musi mieć absolutnie logiczny powód),
- w jakiś sposób wpis dostał się w przeciągu kilku dni zbierania tych kilkunastu tysięcy wyświetleń do rankingu dla fan-out queries w AI Overviews dotyczących.
Czy faktycznie tak jest? A może powinienem założyć foliową czapeczkę? Cóż, wyjaśnienia tej zagadki nie poznam zapewne nigdy, ale podejrzewam, że wyeliminowanie parametru num=100 nie urealniło danych dotyczących wyświetleń w GSC tak bardzo, jak byśmy tego chcieli.
Źródło
Te artykuły powinny Cię zainteresować
O autorze
Nazywam się Michał Małysa i od wielu lat zajmuję się zawodowo SEO oraz analizą treści, a od 2023 roku w zakres moich obowiązków i zainteresowań dość naturalnie weszło AI. Na stronie MałySEO porządkuję wiedzę o pozycjonowaniu stron internetowych, AI Search oraz działaniu LLM-ów. Prowadzę również MałySEO Newsletter, do którego subskrypcji serdecznie Cię zachęcam na podstronie najlepszego w Polsce newslettera SEO.
Jako że przygotowanie materiałów do MałySEO Newslettera oraz na bloga zajmuje nieco czasu, może zaświtać Ci w głowie dość miły z mojej perspektywy pomysł drobnego rewanżu. Jeżeli uznasz, że lektura tego wpisu była dla Ciebie czymś więcej, niż tylko szybkim odklepaniem randomowej internetowej treści, możesz postawić mi kawkę na buycoffee.to. Z góry dziękuję!
Jeżeli z jakiegoś powodu potrzebujesz się ze mną skontaktować, wyślij mail na adres kontakt[at]michalmalysa.pl
